Film, który nie daje spokoju. „M – morderca” otworzył mocną dyskusję w Gnieźnie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Film, który nie daje spokoju. „M – morderca” otworzył mocną dyskusję w Gnieźnie - Zdjęcie główne
Autor: UM w Gnieźnie

Udostępnij na:
Facebook
KulturaCzy w obliczu tragedii zaufalibyśmy prawu, czy emocjom? Styczniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Filmowego Offeliada w Gnieźnie pokazało, że kino sprzed niemal stu lat wciąż potrafi poruszać i prowokować do trudnych pytań. Przedwojenny klasyk „M – morderca” Fritza Langa stał się punktem wyjścia do rozmowy o strachu, moralności i granicach sprawiedliwości.

Klasyka na start trzeciego roku DKF Offeliada

Początek trzeciego roku działalności DKF Offeliada im. Andrzeja Ciążyńskiego upłynął pod znakiem powrotu do filmowej klasyki. Podczas spotkania, które odbyło się w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie, widzowie zobaczyli czarno-biały film „M – morderca” z 1931 roku – jedno z najważniejszych dzieł niemieckiego ekspresjonizmu filmowego.

Fritz Lang i film, który wyprzedził swoje czasy

Reżyser Fritz Lang, choć kojarzony głównie z kinem niemieckim, miał austriacko‑żydowskie pochodzenie. Przed II wojną światową opuścił Europę, mimo że naziści próbowali nakłonić go do pracy dla III Rzeszy. Po emigracji do Stanów Zjednoczonych tworzył m.in. westerny i filmy gangsterskie, jednak to właśnie „M – morderca” oraz wcześniejsze „Metropolis” zapisały się złotymi zgłoskami w historii kina.

Miasto sparaliżowane strachem

Film opowiada historię miasta, w którym grasuje seryjny zabójca dzieci. Narastający lęk prowadzi do wzajemnych podejrzeń i napięć społecznych. Śledztwo prowadzi nie tylko policja, ale również… lokalny półświatek przestępczy, który także chce schwytać sprawcę.

Choć temat jest ciężki, Lang wplata w narrację elementy ironii i subtelnego humoru – od zorganizowanych grup żebraków po nietypową współpracę policjantów i przestępców. Na uwagę zasługują także sugestywne zdjęcia miasta, budujące duszną, niepokojącą atmosferę.

Film przełomowy dla historii kina

„M – morderca” uznawany jest za:

  • jeden z pierwszych filmów o seryjnych mordercach,
  • pierwszy obraz wykorzystujący leitmotiv muzyczny, czyli powtarzający się motyw dźwiękowy,
  • dzieło, które na nowo zdefiniowało filmowy thriller psychologiczny.

Ogromne wrażenie zrobiła również kreacja Petera Lorre’ego, który w roli mordercy budzi grozę nie brutalnością, lecz przerażonym spojrzeniem i wewnętrznym napięciem.

Dyskusja o moralności, prawie i zemście

Po seansie widzowie wzięli udział w ożywionej dyskusji, która dotknęła tematów niezwykle aktualnych także dziś. Rozmawiano m.in. o:

  • karaniu zabójców dzieci i pedofilów,
  • granicach odpowiedzialności karnej i chorobie psychicznej,
  • skuteczności prawa w obliczu tragedii,
  • społecznej potrzebie zemsty i emocjonalnych reakcji na zło.

Szczególnie mocno wybrzmiał uniwersalny przekaz finałowej sceny, która pozostawia widza z pytaniami bez prostych odpowiedzi.

źródło: UM w Gnieźnie

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo